# 14 Błysk

Założyłam ten blog, żeby zapamiętać swoją drogę. Miałam pewien zamysł, ale koncepcja w trakcie tego roku się zmieniła. Im więcej wiem, tym mniej chciałabym powiedzieć innym. Najchętniej bym zamilkła. Za dużo gadam, to właśnie najchętniej bym zmieniła. Staram się, widzę postępy. Przestałam pisać tu, na blogu. Pogrążyłam się w swoim pięknym świecie, pozwalałam myślom płynąć obok. Starałam się dużo medytować, uczyć się, przybliżać i oddalać. Świat wydaje się jeszcze piękniejszy, moja akceptacja się rozszerza, empatia wzrasta. Niewiele mi potrzeba. Nic mnie nie gna, nie goni. Jestem szczęśliwa z tym co mam. Widzę swoje wady jeszcze wyraźniej. Widzę swoje zalety jeszcze wyraźniej. (więcej…)

Reklamy

#13 Czarny Protest

 

Dziś jest wyjątkowy dzień. Dzień kobiet. Dzień, w którym polskie kobiety zjednoczyły się by pokazać swoją siłę, wykrzyczeć swój sprzeciw, zadbać o swoje prawa. Strajk ostrzegawczy kobiet, które dziś nie poszły do pracy, obalił mit, który ludzie usilnie próbują nam wmawiać od lat, że nie ma solidarności wśród kobiet. Jest i dziś przybrała kolor czarny, kolor żałoby po śmierci naszych fundamentalnych praw na które politycy zrobili zamach.

(więcej…)

#12 Zmiany

Podjęłam bardzo ważną decyzję, której skutkiem są zmiany w moim życiu oraz życiu najbliższych mi osób. Decydowanie o sobie, wybory, których dokonuję są bardzo trudne, ale łatwiejsze niż oddanie sterów komukolwiek czy sterowanie na dwie ręce.  Wkraczając na pewną ścieżkę chcę być konsekwentna, ale jednocześnie elastyczna. Wiem czego chcę, jedynie dobór środków by ich dokonać z czasem staje się bardziej elastyczny. Czuję się dobrze, jestem spokojna. Miałam rację, nie ma się czego bać. Stan na dziś: tak jest lepiej (więcej…)

#11 Byłam częścią Akademii Pawła Zawitkowskiego

image

 

W weekend 7-8 maja miałam wielką przyjemność pomagać w Akademii Pawła Zawitkowskiego na targach Mother&Baby we wrocławskiej Hali Stulecia. Jak to się stało, że JA – zupełnie początkująca doradczyni, trafiłam do najbardziej znanego fizjoterapeuty dziecięcego w Polsce?  Być może jest to przypadek, ale po takie szanse należy wyciągać rękę, inaczej samo nam do niej nic nie wpadnie, nawet przez przypadek.
(więcej…)

#10 Jak trenuję pewność siebie

Minęło już kilka miesięcy odkąd postawiłam te kilka pierwszych kroków. Cały czas stawiam następne. Nieraz nawet przyśpieszam kroku. Pierwsze konsultacje oraz plany na najbliższą przyszłość już zrobione. Sporo się nauczyłam, sporo odpoczywałam, jest wystarczająco dobrze. Wiele rzeczy jednak pozostaje w sferze dalekiej od mojego zadowolenia, tylko częściowo pozostając moim wyborem. Daję sobie jednak nieograniczony czas na realizację swoich planów, kompletnie się o nic teraz nie cisnę. Pojawiają się wątpliwości i zwątpienie, ale dałam szansę decyzji, uda się i bez kompleksów podchodzę do tego co robię. Niepewność może być jedynie moim przeciwnikiem, a ja zdecydowanie wolę towarzystwo optymistów. Podążając za moimi dobrymi stronami biorę na plecy moje przywary i w drogę. (więcej…)

#9 Modlitwa

Nie jestem wyznawczynią żadnej religii, choć formalnie nadal jestem katoliczką. W żadnym stopniu nie jest to dla mnie problematyczne. Gdy jest potrzeba, bym uczestniczyła w jakimś wydarzeniu religijnym, nie robię  wymówek lecz staram się być tam gdzie mnie potrzebują i staram się dawać wsparcie w zależności od okoliczności. Nie mam potrzeby dokonania apostazji, a  formalny związek z religią jest dla mnie ciągle bardzo abstrakcyjny. Jest mi obojętne co zrobią z moim ciałem po śmierci, preferowałabym jednak nie stawianie mi mogił, a najlepiej by poddano je recyclingowi. Świąt katolickich nie „obchodzę”, ale nie jestem zamknięta na rodzinne tradycje. Jestem otwarta i zaciekawiona tradycjami innych religii. (więcej…)

#8 O chustonoszeniu

kaha w chuście
zabawne foto z aplikacji photofunia.com/2011 rok

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o noszeniu dzieci w chustach, miałam pewnie kilka lat. Pamiętam opowieści mojej babci Janeczki o mieszkających po sąsiedzku cyganach. Na ulicach kobiety żebrały przytulając do piersi zamotane w chusty niemowlaki. Pamiętam też obrazki na których kobiety pracujące w polu, zgięte w pół pieliły, a na  plecach miały zamotane dzieci. Innym razem, w te same tobołki ładowały chrust czy drewno na opał. Moje odczucia oscylowały bardziej wokół cóż za biedne kobiety… niż zachwytów w stylu wow, cóż za wspaniała bliskość! W 2011 roku moje pojęcie o noszeniu dzieci w chustach idealnie obrazuje załączony powyżej fotomontaż 🙂 (więcej…)