6.02.2017, poniedziałek

Weekend terapii grupowej. W sobotę przyszły do mnie dziewczęta i roztrząsałyśmy życiowe sprawy, sens nasz i istotę egzystencji. Kolejne wspaniałe istoty, które mi pomogły. Niestety zostawiły czekoladę. Niestety bardzo dobrą.

Wczoraj poszłam na próbę mojego zespołu. Nasza sala wygląda super, Młody pięknie się tym wszystkim zajmuje. Jego zaangażowanie jest nieocenione. Przy pierwszej piosence się rozbeczałam i reszta próby naszego zespołu zamieniła się w sesję grupy wsparcia. Leżeliśmy na dywanie i gadaliśmy. Kolejna piękna osoba, która mi pomaga. Mam wspaniałych przyjaciół. Moje strachy, opory, poczucie winy, miłość. Dostaję to, na co jestem gotowa. Chyba staję się coraz mocniejsza.

Ostatnio codziennie rano kupowałam pączka z serem. Zdrapywałam lukier i zajadałam w pracy, popijając yerbą. Pychota, ale wiem, że to nie jest dla mnie dobre, nie służy mi. Przechodząc koło piekarni, potrzymałam się ostatkiem sił by nie wejść i nie kupić tej tłustej ambrozji. Udało się. Zadowolona z siebie i wszystkiego, jechałam do pracy, uśmiechałam się do wszystkich, naprawdę piękny dzisiaj dzień. W pracy, wiadomo, najpierw do wodopoju, parzę yerbę i kątem oka widzę pyszny makowiec na stole. Wchodzi Iwonka i mówi, że upiekła sama, bierzcie i jedzcie. No więc biorę i jem. Nie umkniesz przeznaczeniu:)

02.02.2017 czwartek

Wciąż przerabiam te same lekcje, napotykam na te same problemy, wyzwania… I tak całe życie. Zrozumiałam, że to nie są rzeczy, które pokonam raz na zawsze. Już zawsze będę musiała się z nimi mierzyć. To jest z jednej strony frustrujące, a z drugiej strony ciekawe. Kiedy już wydaje mi się, że pewne sprawy przerobiłam, przemaglowałam w głowie i następuje względny spokój, to po jakimś czasie będę musiała odrobić tę lekcję ponownie. I znowu i znowu. Zdarzenie będzie wyglądało już inaczej, zapewne zadanie będzie trudniejsze, ale temat wciąż ten sam. Tych tematów nie jest wcale tak wiele, zaledwie kilka. Mielą się w koło, w czasie, w zdarzeniach. Nie da się ich rozwiązać, pozbyć raz na zawsze. Nauczyłam się dostrzegać te zjawiska, rozpoznaję już sygnały, które teraz wydają mi się darciem mordy, a nie cichym kwileniem…słyszę! (więcej…)

# 14 Błysk

Założyłam ten blog, żeby zapamiętać swoją drogę. Miałam pewien zamysł, ale koncepcja w trakcie tego roku się zmieniła. Im więcej wiem, tym mniej chciałabym powiedzieć innym. Najchętniej bym zamilkła. Za dużo gadam, to właśnie najchętniej bym zmieniła. Staram się, widzę postępy. Przestałam pisać tu, na blogu. Pogrążyłam się w swoim pięknym świecie, pozwalałam myślom płynąć obok. Starałam się dużo medytować, uczyć się, przybliżać i oddalać. Świat wydaje się jeszcze piękniejszy, moja akceptacja się rozszerza, empatia wzrasta. Niewiele mi potrzeba. Nic mnie nie gna, nie goni. Jestem szczęśliwa z tym co mam. Widzę swoje wady jeszcze wyraźniej. Widzę swoje zalety jeszcze wyraźniej. (więcej…)

#13 Czarny Protest

 

Dziś jest wyjątkowy dzień. Dzień kobiet. Dzień, w którym polskie kobiety zjednoczyły się by pokazać swoją siłę, wykrzyczeć swój sprzeciw, zadbać o swoje prawa. Strajk ostrzegawczy kobiet, które dziś nie poszły do pracy, obalił mit, który ludzie usilnie próbują nam wmawiać od lat, że nie ma solidarności wśród kobiet. Jest i dziś przybrała kolor czarny, kolor żałoby po śmierci naszych fundamentalnych praw na które politycy zrobili zamach.

(więcej…)

#12 Zmiany

Podjęłam bardzo ważną decyzję, której skutkiem są zmiany w moim życiu oraz życiu najbliższych mi osób. Decydowanie o sobie, wybory, których dokonuję są bardzo trudne, ale łatwiejsze niż oddanie sterów komukolwiek czy sterowanie na dwie ręce.  Wkraczając na pewną ścieżkę chcę być konsekwentna, ale jednocześnie elastyczna. Wiem czego chcę, jedynie dobór środków by ich dokonać z czasem staje się bardziej elastyczny. Czuję się dobrze, jestem spokojna. Miałam rację, nie ma się czego bać. Stan na dziś: tak jest lepiej (więcej…)

#11 Byłam częścią Akademii Pawła Zawitkowskiego

image

 

W weekend 7-8 maja miałam wielką przyjemność pomagać w Akademii Pawła Zawitkowskiego na targach Mother&Baby we wrocławskiej Hali Stulecia. Jak to się stało, że JA – zupełnie początkująca doradczyni, trafiłam do najbardziej znanego fizjoterapeuty dziecięcego w Polsce?  Być może jest to przypadek, ale po takie szanse należy wyciągać rękę, inaczej samo nam do niej nic nie wpadnie, nawet przez przypadek.
(więcej…)

#10 Jak trenuję pewność siebie

Minęło już kilka miesięcy odkąd postawiłam te kilka pierwszych kroków. Cały czas stawiam następne. Nieraz nawet przyśpieszam kroku. Pierwsze konsultacje oraz plany na najbliższą przyszłość już zrobione. Sporo się nauczyłam, sporo odpoczywałam, jest wystarczająco dobrze. Wiele rzeczy jednak pozostaje w sferze dalekiej od mojego zadowolenia, tylko częściowo pozostając moim wyborem. Daję sobie jednak nieograniczony czas na realizację swoich planów, kompletnie się o nic teraz nie cisnę. Pojawiają się wątpliwości i zwątpienie, ale dałam szansę decyzji, uda się i bez kompleksów podchodzę do tego co robię. Niepewność może być jedynie moim przeciwnikiem, a ja zdecydowanie wolę towarzystwo optymistów. Podążając za moimi dobrymi stronami biorę na plecy moje przywary i w drogę. (więcej…)