#7 Pierwszy nawyk, który poprawił mi komfort na co dzień

Na mój wystarczająco dobry komfort na co dzień składa się wiele czynników. Nie sposób wymienić je jednym tchem. Najważniejszym zdaje się być moje zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne. W tym miejscu chcę skupić się na jednej, jak się okazało w moim przypadku kluczowej sprawie, której natychmiastowy efekt przerósł moje oczekiwania. Poczułam się lepiej fizycznie i psychicznie. Mowa o siedzeniu. Prosta rzecz, każdy z nas siedzi codziennie. Jeśli siedząc nie odczuwasz dyskomfortu, ten post nie jest dla ciebie 🙂 Gratulacje szczęściarzu!

Czytasz dalej? Prawdopodobnie teraz również siedzisz. Naprężasz swoje ciało udowadniając, że siedzisz prosto? 🙂 Zabawne, mam tak samo gdy czytam o prawidłowych postawach naszego ciała. A teraz zrelaksuj się, to coś dla Ciebie!

Niestety należę do ludzi, którzy spędzają sporo czasu siedząc (praca), często cierpiąc katusze, wyginając się w każdym możliwym kierunku by siedzieć wygodnie. Po kolejnych nieudanych próbach, polegających na przykład na napinaniu dodatkowo mięśni górnego odcinka kręgosłupa (ramiona, jak przy użyciu „pajączka” :)),  po pewnym czasie i tak padałam zgarbiona. Działo się tak ponieważ próbowałam siadać prosto – wszelkie możliwe kąty i stopnie odchylenia zachowane, postawa prosta godna odznaczenia medalem na piersi. Nie potrafiłam jednak dłużej utrzymać tej pozycji, ponieważ była najzwyczajniej w świecie niewygodna i nienaturalna dla mojego schorowanego kręgosłupa (najczęściej robiłam przeprost).  Nie wiedziałam wtedy jednej bardzo ważnej rzeczy. Należy odnaleźć swoje guzy kulszowe i usiąść na nich równomiernie je obciążając (łatwo je namierzyć, wystarczy usiąść na własnych dłoniach i ruszyć miednicą. Tak to są te wystające kości). W tej pozycji kręgosłup sam ustawia się w wygodnej i prawidłowej pozycji. Poczułam swoje mięśnie brzucha i zrozumiałam, że to jest to! Nie odkryłam Ameryki w konserwie, dla każdego kto zna anatomię jest to rzecz oczywista i pisanie o tym może wydać się niektórym nawet dość zabawne. Być może jednak jest na świecie więcej takich siedzących jak ja, który siadają byle jak, nie zwracając na to w ogóle uwagi, póki kręgosłup nie powie STOP!

Podoba mi się, że jest to banalnie proste, wymaga jedynie na początku skupienia większej uwagi na swoim ciele (łapię się jeszcze czasem na zamaszystym geście noga na nogę). Po krótkim czasie takie siadanie wpadło mi w nawyk, ponieważ jest wygodne. Spróbuj usiąść na guzach kulszowych wypychając je, to do przodu, to do tyłu, poruszając całą miednicą. Bardzo łatwo zaobserwować co się dzieje z naszym kręgosłupem. Złoty środek po raz kolejny w moich oczach staje się kluczem do sukcesu.

Osobiście bardzo polecam siadanie na guzach kulszowych 🙂 Najlepiej jeżeli masz możliwość oparcia kręgosłupa i ud oraz utrzymania kąta prostego w kolanach. To wszystko. Gdy przyjmuję taką pozycję, kręgosłup sam się ustawia odpowiednio, ramiona są luźne, a jedyne napięcie odczuwam tam, gdzie powinnam, czyli na brzuchu (brzuszki gratis ;)). Warto zagłębić się w anatomię, pooglądać ryciny, zdjęcia, rysunki, zaznajomić się z mięśniami jakie w tym momencie pracują…ale umówmy się, nie jest to konieczne by wprowadzić w życie tą jedną rzecz, która może poprawić komfort (i zdrowie) na co dzień.

guzy kulszowe

Przed użyciem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą. To są moje własne doświadczenia i odkrycie miesiąca 🙂

Wielkie dzięki dla Izabeli Banach – Kubik, trenerki szkoły noszenia  ClauWi, która uświadomiła mi, że posiadam takie kości i pokazała jak z nich korzystać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s