# 14 Błysk

Założyłam ten blog, żeby zapamiętać swoją drogę. Miałam pewien zamysł, ale koncepcja w trakcie tego roku się zmieniła. Im więcej wiem, tym mniej chciałabym powiedzieć innym. Najchętniej bym zamilkła. Za dużo gadam, to właśnie najchętniej bym zmieniła. Staram się, widzę postępy. Przestałam pisać tu, na blogu. Pogrążyłam się w swoim pięknym świecie, pozwalałam myślom płynąć obok. Starałam się dużo medytować, uczyć się, przybliżać i oddalać. Świat wydaje się jeszcze piękniejszy, moja akceptacja się rozszerza, empatia wzrasta. Niewiele mi potrzeba. Nic mnie nie gna, nie goni. Jestem szczęśliwa z tym co mam. Widzę swoje wady jeszcze wyraźniej. Widzę swoje zalety jeszcze wyraźniej.

Zamieniam to miejsce w mój pamiętnik (będzie publiczny, nie wiem czy złamię opór cenzury). Potrzebuję teraz takiego miejsca. Nie chcę zakładać kolejnej strony. Powoli pozbywam się rzeczy materialnych, które mnie rozpraszają, nie chcę tego rozproszenia w sieci. Tych kilka stron wystarczy.

Zapisuję moje sny. Na początku traktowałam je jako ciekawe opowiastki. Moje sny wciąż mnie zdumiewają, zaskakują, podobają mi się. Chciałabym je zapamiętać. Chciałabym je pokazać. Mówią o mnie więcej niż to z pozoru wygląda. Tu je zapisuję

Wczoraj wieczorem podczas głębokiej zadumy, gdy myśli pędziły jak szalone, spojrzałam z wysoka i dojrzałam kolejną warstwę siebie, której dotąd nie widziałam. Każdy ma inne hobby, mnie ostatnio spodobało się poznawanie siebie lepiej. Dzięki temu jestem w stanie siebie akceptować. Inaczej słyszę, inaczej widzę. Podoba mi się to, odnajduję w tym przyjemność. Zdecydowanie mniej cierpię na co dzień.

Muszę się skupić chwilę na tym co się wczoraj wydarzyło. To jest jak błysk, bach!  To, co było niezrozumiałe nagle staje się zupełnie jasne. Wydarzenia sprzed miesiąca, które wydawały mi się niezrozumiałe, nagle stały się dla mnie jasne. Musnął mnie efekt motyla. Ktoś zupełnie przypadkowy (a może nie, to w sumie jest bez znaczenia, a może nie) sprawił, że wydarzyło się coś, co wyparłam z pamięci. O sprawie zapomniałam, ale sprawa nie zapomniała o mnie. Dała znak, a potem wróciła we śnie. Sen był jasny i pamiętam go doskonale. Na początku zupełnie go nie zrozumiałam, ale był na tyle zamknięty, był całością, dlatego starałam się go odszyfrować. Wczoraj się udało. Myślałam, że moje sny odzwierciedlają w jakiś sposób moją rzeczywistość, po tej, czy po tamtej stronie, ale nie mogłam przełamać się, by pozwoliły mi sobie pomóc. Pomogły! Być może pomogła mi również osoba, która pojawiła się i zniknęła, jakby dokładnie po to! Codziennie kroczę sobie powoli, a tu jak bym przeskoczyła wąwóz, takie to dla mnie ważne. Metoda odkrywkowa, kolejna warstwa zdjęta. Właściwie zdarta, jakby siłą. Efekt motyla. Wystarczy, że ktoś się pojawił, nie zrobił właściwie nic, a sprawy przybrały obrót, jakby tajfun przeszedł przez głowę. Miałam kilka razy podobne sytuacje i zazwyczaj były to osoby przypadkowe, spotkane w pociągu. Wystarczyły, że były, bym mogła się w nich przyjrzeć i zobaczyć coś zupełnie nowego.

Mam wrażenie, że jestem kompletną wariatką, tak bardzo te wszystkie zdarzenia  zgrywają mi się w całość. Dziś czuję ogromną wdzięczność. Dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s