02.02.2017 czwartek

Wciąż przerabiam te same lekcje, napotykam na te same problemy, wyzwania… I tak całe życie. Zrozumiałam, że to nie są rzeczy, które pokonam raz na zawsze. Już zawsze będę musiała się z nimi mierzyć. To jest z jednej strony frustrujące, a z drugiej strony ciekawe. Kiedy już wydaje mi się, że pewne sprawy przerobiłam, przemaglowałam w głowie i następuje względny spokój, to po jakimś czasie będę musiała odrobić tę lekcję ponownie. I znowu i znowu. Zdarzenie będzie wyglądało już inaczej, zapewne zadanie będzie trudniejsze, ale temat wciąż ten sam. Tych tematów nie jest wcale tak wiele, zaledwie kilka. Mielą się w koło, w czasie, w zdarzeniach. Nie da się ich rozwiązać, pozbyć raz na zawsze. Nauczyłam się dostrzegać te zjawiska, rozpoznaję już sygnały, które teraz wydają mi się darciem mordy, a nie cichym kwileniem…słyszę!

Po wielkiej ekscytacji nowym olśnieniem, moją zdobyczą, którą nie sposób mi odebrać, po tym wszystkim wiem, że to nadal nie koniec. Ta świadomość nie odbiera mi jednak tego, że mogę cieszyć się tą przestrzenią którą odnalazłam, tą przestrzenią w głowie która wygląda jak wielki step, którą przecina autostrada. Siedzę wygodnie w starym Chevrolet Corvette w kolorze kości słoniowej, na drewnianej desce rozdzielczej 80 km/h, siedzę z tyłu, wyciągam wygodnie nogi, ciepły wiatr wieje w twarz plącząc włosy na twarzy. Błogo. Przestrzeń daje mi poczucie jeszcze większej wolności. Kto prowadzi auto?

Dużo rozmyślam ostatnio o tym głosie, którzy stoi za moją głową i non stop do mnie nadaje, nawija makaron na uszy, gada, gada, gada! Dzięki praktykom medytacyjnym, którym ostatnio oddaję się z wielką radością, ten głos jest jeszcze bardziej słyszalny. Zastanawiam się, kim/czym on jest? Przecież nie muszę mówić do siebie, skoro ja to ja! Do kogo więc mówię? Albo odwrotnie, kogo słyszę? Jestem wariatką, ale wiem, ze każdy z Was ma tak samo, więc uznaję, że w tym względzie nie potrzebuję kolorowych pigułek. Moje rozważania głęboko penetrują te zagadnienia. Na razie jestem dość zagubiona w temacie i bardziej skupiam się na tym by osiągnąć poziom obserwatora, by móc przyglądać się temu z boku. To jest fascynujące.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s