#7 Pierwszy nawyk, który poprawił mi komfort na co dzień

Na mój wystarczająco dobry komfort na co dzień składa się wiele czynników. Nie sposób wymienić je jednym tchem. Najważniejszym zdaje się być moje zdrowie, zarówno psychiczne jak i fizyczne. W tym miejscu chcę skupić się na jednej, jak się okazało w moim przypadku kluczowej sprawie, której natychmiastowy efekt przerósł moje oczekiwania. Poczułam się lepiej fizycznie i psychicznie. Mowa o siedzeniu. Prosta rzecz, każdy z nas siedzi codziennie. Jeśli siedząc nie odczuwasz dyskomfortu, ten post nie jest dla ciebie 🙂 Gratulacje szczęściarzu! (więcej…)

Reklamy

#6 Inspiracje cz II

W czerwcu zeszłego roku mój brat powiedział mi, że rzucił pracę i będzie szukał swojego zajęcia, sposobu na życie, którego jeszcze nie odkrył, a który gdzieś tam na pewno jest i czeka. Podał wtedy, wydawało mi się, abstrakcyjny przykład ogrodnika przycinajacego krzaki, ktorym miałby zostać „czemu nie?” Oczywiście zobaczyłam go w ogrodniczkach i pomyślałam … nieee. Ogrodnikiem nie został, za to tchnął we mnie myśl, że też bym tak chciała. To był moment od kiedy zaczęłam o tym myśleć na tyle silnie, że spotykałam na swojej drodze coraz wiecej ludzi którzy wlaśnie to robili. Zmieniali swoje życie zawodowe i zazwyczaj było to związane z pasją. Poznałam stos ludzkich przypadków, słuchajac podcastów które szeroko otworzyły mi głowę na nowe. Na brata w ogrodniczkach na ten przykład. Praca na świeżym powietrzu z roślinami i w dodatku w ruchu. Praca, którego efekt jest namacalny, potrzebny. Przecież to było genialne 😉
Dzięki Jaśku. (więcej…)

#4 nauka

Pierwsze miesiące mojego bycia wystarczająco dobrą upływają na wnikliwej nauce tego jak się uczyć być wystarczająco dobrą. Jest to bardzo przyjemne, fascynujące i wciągające. Uważam, że chcąc naprawdę coś zmienić należy się do tego odpowiednio przygotować. Poza mentalnymi zmianami, które już nastąpiły, chciałabym się uczyć. Tak po prostu. Być może właśnie te zmiany determinują moje nowe zachcianki intelektualne.  Otworzyłam swoją głowę na nowe idee, myśli, koncepcje. Staram się oglądać dookoła siebie nim zrobię następny krok. Po raz pierwszy w życiu wiedza i nauka stała się dla mnie przyjemnością.

Po pierwsze chcę się dowiedzieć JAK się uczyć. (więcej…)

#3 Udało się ! zrzutka.pl naprawdę działa !

zrzutka

Moja zrzutka zakończyła się pełnym sukcesem! Zebrałam całą kwotę potrzebną na kurs Doradcy Noszenia (a nawet więcej) . Jestem bardzo zadowolona 🙂 Nie tylko dlatego, że mój szalony pomysł wypalił, ale również dlatego, że wiele się nauczyłam. Zrobiłam to bez żadnego doświadczenia w temacie. Pomysł powstał wieczorem, następnego dnia zrzutka już  była aktywna.  Oto trzy najważniejsze lekcje dla mnie: (więcej…)

#2 Działanie

Zmiany, które kreuję w umyśle, wizualizacje, które wyświetlam sobie przed snem oraz chęci zaprowadzą mnie do samoakceptacji, a później jeśli się uda do satysfakcji. Nie doczekam tego jednak, jeśli nie podejmę działania. Zapewne wiele rzeczy w moim życiu dzieje się, ponieważ tak właśnie miało być i dzieje się to w odpowiednim dla mnie czasie ( bla bla bla)… Czasem padam ofiarą sytuacji, na które nie mam wpływu, ale są też takie, dzięki którym zdarza się coś niewiarygodnego! Wystarczająco dobrze czuję się jednak wtedy, gdy to, na co realnie mam wpływ rzeczywiście jest pod moją kontrolą. (więcej…)

#1 Inspiracje

 

Jest co najmniej kilka osób, które poprzez swoją działalność w sieci , swoją osobowość oraz sposób kreacji wpłynęły na to, że ta strona powstaje. W następnych postach na pewno znajdą swoje zaszczytne miejsce. Jednak pierwszą osobą, której zawdzięczam to, że w ogóle pomyślałam o zmianach, jest moja córka, Majka. Tak, wiem… czuć banałem na odległość, szczególnie dla osób, które nie mają dzieci. Nie sposób jednak tego banału obejść, choć postaram się, by ten wpis nie wiał nudą, ckliwością oraz przesadnym uwielbieniem.

Oczywiście, że moja córka jest najwspanialszą osobą pod słońcem i kocham ją miłością bezgraniczną. Jest moją największą inspiracją. Staram się jej nieba uchylić…Chciałabym jednak dzisiaj nie pisać o niej, lecz opowiedzieć o tym, co ta mała niespełna trzyletnia istota podarowała mi.

Zapewne jak każdy rodzić chcę by latorośl wyrosła na wspaniałego człowieka. Nie znam rodziców, którzy chcieliby dla swojego dziecka życia przeciętnego, banalnego, bez szczęścia wewnętrznego oraz bogatych kontaktów z wartościowymi ludźmi. Wiadomo, każdy chciałby stworzyć idyllę w której centralnym obiektem będzie właśnie Ona/On/Oni. Przygotowując się do przyjścia na świat mojej pierworodnej wiedziałam już, że chcę być świadomą mamą, nie stawiać wszystkiego na kartę co będzie to będzie….bo niby dlaczego miałabym z tego rezygnować? Spontaniczność…ok, jak chcesz jechać na Teneryfę, lub kupić nowe buty (oczywiście, że są potrzebne, co za pytanie!) to spontaniczność jest nawet czasem wskazana. Szukałam więc rozwiązań, które mogły by mi w tym pomóc. Zagłębiłam się w Rodzicielstwo Bliskości,  Porozumienie Bez Przemocy oraz szeroko rozumianą więź i ekologiczne podejście do świata. Sięgając po kolejne książki, nabierałam przekonania, że jest to droga, którą chciałabym podążać. Jest w tym coś tak pierwotnego, prawdziwego, że nie potrafię już inaczej patrzeć na dzieci…ale również na wszystkich innych. Ciąża zmienia moją strukturę mózgu, zmieniła również strukturę mojego pojmowania świata oraz ludzi. Jest to temat tak szeroki, że pozwolę sobie pozostawić go na odrębny wpis.

Do rzeczy. Chciałabym być dla niej przykładem. Tak po prostu. Jestem jej lustrem teraz i przez następnych kilka lat. Jaki obraz chcę by widziała, co naśladowała? No właśnie. Nie ma dla mnie większej mocy niż powtarzalność moich gestów w jej małym ciele. Nie ma większej siły niż moje słowa powtarzane przez nią. Czy istnieje większa motywacja? Nie sposób tego nie docenić, jak ogromny mamy wpływ, z którego czasem nieświadomie rezygnujemy. Co gorsza powtarzamy błędy pokoleń, które należałoby po prostu przerwać. Moja satysfakcja, która zapewne przyjdzie z czasem, będzie wspaniałym dodatkiem do nowej jakości życia. Bo tu proszę Państwa nie chodzi o drastyczne zmiany wywracające życie do góry nogami, tylko o samoakceptację oraz wyższą jakość życia na co dzień ( i nie chodzi wyższy standard w sensie materialnym). O tym jak wystarczająco dobrze poprawić sobie jakość życia napiszę niebawem. Każdy, kto choć trochę próbuje zrozumieć swoje dziecię wie, że to nie jest łatwe, szczególnie jeśli ma się masę nawyków i przyzwyczajeń…etc…(z których sobie nawet nie zdajemy sprawy)…ale da się! Serio.Wpis zamykam klamrą kolejnego banału. Trzeba tylko chcieć.